Czy biuro może być narzędziem biznesowym? Workplace Experience w Docplanner

9 kwi 26 | Podcast

Biuro jako narzędzie biznesowe: jak projektować workplace experience po pandemii

Czy biuro jest kosztem, benefitem, narzędziem pracy, miejscem spotkań, a może elementem strategii biznesowej? Po pandemii wiele organizacji musiało odpowiedzieć sobie na to pytanie od nowa.

W rozmowie z Piotrem Wojciechowskim Patrycja Pachowska z Docplanner opowiada o tym, jak zarządzać przestrzenią biurową w świecie pracy zdalnej i hybrydowej. Nie jako „pani od biura”, choć sama żartobliwie tak określa swoją rolę, ale jako osoba, która łączy potrzeby pracowników z potrzebami biznesu.

To rozmowa o workplace experience, danych, kosztach, komunikacji, mapowaniu ścieżek pracownika i o tym, jak przejść od myślenia „biuro jako koszt” do myślenia „biuro jako narzędzie biznesowe”.

Biuro po pandemii: koszt, który trzeba na nowo uzasadnić

Punktem startu była rzeczywistość po pandemii. Biura nadal istniały, organizacje nadal ponosiły ich koszty, ale sposób pracy zmienił się diametralnie. Część pracowników przyzwyczaiła się do pracy zdalnej. Część zespołów została zatrudniona jako rozproszone. Część osób chciała korzystać z biura, a część nie widziała już w tym sensu.

W takiej sytuacji nie wystarczy powiedzieć: „mamy biuro, więc z niego korzystajcie”.

Trzeba odpowiedzieć na dużo ważniejsze pytanie: po co to biuro istnieje?

Patrycja bardzo mocno podkreśla, że z perspektywy biznesowej chodzi o synergię dwóch światów. Z jednej strony biuro ma odpowiadać na aktualne potrzeby pracowników. Z drugiej — organizacja musi umieć pokazać efektywność tej przestrzeni dla biznesu.

Bo w tabelkach finansowych biuro nadal jest kosztem. Pytanie brzmi: czy ten koszt jest smart? Czy przynosi wartość? Czy wspiera produktywność, współpracę, integrację i realizację celów biznesowych?

Nie chodzi o powrót do biura, tylko o sens biura

W Docplannerze nie chodziło o zmianę modelu pracy i zmuszanie ludzi do powrotu. Organizacja pozostała przy podejściu remote first dla wielu zespołów. Elastyczność jest traktowana jako fundament nowoczesnej organizacji.

To bardzo ważne rozróżnienie.

Workplace experience nie musi oznaczać kampanii pod hasłem „wracamy do biura”. Może oznaczać zadanie sobie pytania: skoro mamy przestrzeń fizyczną, to jaką rolę ma ona pełnić w modelu pracy, który już się zmienił?

Jeżeli dany zespół potrzebuje spotkać się raz na kwartał, warto powiedzieć o tym już na etapie rekrutacji. Jeżeli zatrudniamy osobę z drugiego końca Polski, biznes musi wiedzieć, że pojawią się koszty dojazdu i organizacji spotkań. Jeżeli biuro ma wspierać pracę hybrydową, musi mieć technologię, która realnie to umożliwia, a nie tylko wygląda dobrze na zdjęciach.

Biuro nie może być przypadkowym dodatkiem. Musi mieć jasno określoną funkcję.

Pierwszy krok: połączyć dane, zespoły i perspektywy

Jednym z kluczowych kroków było zebranie widoku horyzontalnego. Żeby podejmować decyzje o przestrzeni, nie wystarczy spojrzeć na metraż i koszty najmu. Potrzebne są dane z różnych obszarów: HR, IT, finansów, People Experience, lokalnych zespołów, ankiet, obserwacji i rozmów z pracownikami.

Dopiero takie połączenie pozwala zobaczyć, gdzie są realne luki.

Czy pracownicy wiedzą, jak korzystać z sal konferencyjnych? Czy sprzęt audio-wideo rzeczywiście wspiera spotkania hybrydowe? Czy zespół, który pracuje rotacyjnie, ma przestrzeń na cały dzień pracy? Czy sala, w której ludzie spędzają kilka godzin, ma odpowiednie krzesła, światło, układ ekranu, dostęp do prądu i komfort pracy?

To są pozornie drobne rzeczy. Ale właśnie one często decydują o tym, czy pracownik chce wrócić do biura, czy po jednym dniu dochodzi do wniosku, że w domu pracuje mu się po prostu lepiej.

Office Experience jako stały element strategii

W rozmowie mocno wybrzmiewa, że office experience nie powinien być jednorazowym projektem. To obszar, który trzeba badać, diagnozować i rozwijać stale.

W Docplannerze wykorzystuje się między innymi ankiety office experience, ankiety satysfakcji, NPS dla środowiska pracy, dane o frekwencji, rozmowy z pracownikami i obserwacje tego, jak ludzie faktycznie korzystają z przestrzeni.

Ale kluczowe jest nie samo zbieranie danych. Kluczowe jest to, co dzieje się później.

Patrycja zwraca uwagę na coś, co zna wiele osób pracujących z doświadczeniem klienta lub pracownika: łatwo stworzyć mapę, raport albo podsumowanie. Znacznie trudniej przejść przez „dolinę śmierci” między insightem a decyzją.

Dlatego jeszcze przed rozpoczęciem zbierania danych trzeba wiedzieć, co z nimi zrobimy. Jaki będzie timeline? Kto podejmuje decyzje? Kiedy nastąpi ewaluacja? Jakie są kolejne kroki? Które zmiany testujemy, które skalujemy, a z których rezygnujemy?

Bez tego badanie staje się ciekawostką. Z tym — może stać się początkiem zmiany.

Ścieżka pracownika nie kończy się na mapie

Ważnym elementem pracy było mapowanie ścieżek pracownika w kontekście korzystania z biura. Taka ścieżka pomaga zobaczyć nie tylko moment wejścia do biura, ale całość doświadczenia: od decyzji o przyjściu, przez rezerwację przestrzeni, dojazd, korzystanie z sal, spotkania, pracę indywidualną, eventy, aż po powrót do domu.

Ale sama mapa niczego nie zmienia.

Zmienia dopiero decyzja, co z niej wynika.

Jeśli okazuje się, że zespoły rotacyjne potrzebują przestrzeni na całodniową pracę, nie wystarczy dodać dwóch krzeseł do sali konferencyjnej. Trzeba zapytać, czy to są właściwe krzesła, czy sala ma światło naturalne, czy można tam wygodnie pracować kilka godzin, czy technologia nie przeszkadza, czy zespół ma przedłużacze, tablice, ekrany, narzędzia do pracy warsztatowej.

Workplace experience to bardzo często sztuka zauważania detali.

Najwięcej insightów daje rozmowa z człowiekiem

Patrycja podkreśla, że korzysta z danych, ankiet i narzędzi, ale najwięcej uczy się z rozmów z pracownikami.

To w rozmowie pojawiają się rzeczy, których nie widać w Excelu. Dlaczego ktoś nie korzysta z danej sali? Dlaczego zespół unika określonego miejsca? Dlaczego ludzie nie używają technologii, która teoretycznie jest dostępna? Co sprawia, że jedno spotkanie w biurze jest wartościowe, a inne tylko męczące?

Ważny insight z rozmowy brzmi: pracownicy często nie wiedzą, jak dobrze może być.

Jeśli przez lata biuro oznaczało po prostu biurko, salę, ekspres do kawy i kilka standardowych udogodnień, to trudno oczekiwać, że pracownicy sami zaprojektują sobie idealne środowisko pracy. Rolą osób odpowiedzialnych za workplace jest nie tylko pytać o potrzeby, ale też pokazywać możliwości.

Nie pytaj o wszystko, jeśli nie możesz wszystkiego dowieźć

Bardzo praktyczna lekcja dotyczy sposobu prowadzenia badań i komunikacji.

Nie warto pytać pracowników o rzeczy, których organizacja nie jest w stanie zmienić. Nie warto otwierać zbyt szerokiego katalogu życzeń, jeśli później większości z nich nie da się spełnić.

Pytania powinny być konkretne, sprofilowane i związane z obszarami, na które zespół ma realny wpływ.

Jeżeli badamy office experience, pytajmy o to, czy biuro pomaga realizować obowiązki, czy jest intuicyjne, czy daje przestrzeń do pracy indywidualnej i zespołowej, czy pracownik ma potrzebne narzędzia, czy czuje się swobodnie.

A potem wracajmy z informacją zwrotną.

Nie tylko z tym, co zrobiliśmy, ale też z tym, czego nie zrobimy i dlaczego. Patrycja bardzo jasno mówi: pytania i tak wrócą. Lepiej od razu przygotować komunikat, który odpowie na domysły pracowników.

To jest domknięcie pętli feedbacku. Bez niego badanie może zbudować frustrację zamiast zaangażowania.

Transparentna komunikacja zmniejsza opór

W przypadku zmian workplace’owych komunikacja jest równie ważna jak sama przestrzeń.

Trzeba powiedzieć, po co dana zmiana jest wprowadzana, jak będzie działać, jakie są zasady korzystania, co jest możliwe, a czego organizacja nie zmieni. Dotyczy to zarówno dużych tematów, takich jak model pracy, jak i bardzo praktycznych kwestii, takich jak parking, dostępność sal czy zasady organizacji eventów.

W Docplannerze ważne jest skracanie dystansu, ale bez utraty konkretu. Komunikacja ma być ludzka, ale jednocześnie jasna.

To szczególnie ważne przy tematach, które budzą emocje. Przykładem może być parking w dni największej frekwencji. Jeśli wiadomo, że miejsc zawsze będzie za mało, lepiej jasno powiedzieć, jak organizacja będzie tym zarządzać, niż zostawiać przestrzeń na frustrację i domysły.

Event nie jako miły dodatek, ale narzędzie budowania wartości

Po pandemii wiele firm zaczęło traktować biuro jako miejsce eventów. Patrycja zwraca jednak uwagę, że event nie powinien być tylko „czwartkiem z owocami” albo miłym dodatkiem do kalendarza.

Pytanie brzmi: po co robimy ten event?

Czy wspiera strategię? Czy odpowiada na potrzeby konkretnej grupy? Czy buduje społeczność? Czy pomaga ludziom współpracować? Czy daje wartość biznesowi i pracownikom?

W Docplannerze eventy są planowane z wyprzedzeniem, badane, ewaluowane i dopasowywane do potrzeb. Jeśli masaże z okazji Dnia Kobiet i Dnia Mężczyzn cieszą się zainteresowaniem, można zwiększyć ich dostępność. Jeśli przerwy kawowe działają raz na kwartał, nie trzeba robić ich co tydzień.

Wartość pojawia się wtedy, kiedy wydarzenie jest świadomie zaprojektowane, a nie po prostu wrzucone do kalendarza.

Od „biuro jako koszt” do „biuro jako narzędzie biznesowe”

Jednym z najmocniejszych fragmentów rozmowy jest definicja biura jako narzędzia biznesowego.

Patrycja przywołuje prostą logikę: masz dane, wdrażasz rozwiązanie, sprawdzasz, czy działa, i jeśli działa — możesz je skalować lub powtarzać. To właśnie czyni z biura narzędzie biznesowe.

Nie chodzi o to, żeby udowodnić, że biuro nie kosztuje. Kosztuje i będzie kosztować.

Chodzi o to, żeby pokazać, co ten koszt umożliwia.

Czy pomaga zespołom lepiej współpracować? Czy przyciąga ludzi do spotkań, które mają sens? Czy poprawia komfort pracy? Czy wspiera integrację rozproszonych zespołów? Czy pozwala lokalnym zespołom działać w ramach jednej globalnej organizacji?

Kiedy odpowiedzi na te pytania są poparte danymi, rozmowa z biznesem przestaje być rozmową o „ładnym biurze”. Staje się rozmową o efektywności, produktywności, kosztach, decyzjach i skalowaniu.

Model operacyjny workplace’u

Z czasem w Docplannerze powstał model operacyjny workplace’u. Obejmuje on między innymi stakeholderów, rytm review, aktualną sytuację lokalizacji, obszary do poprawy, koszty, umowy, parking, zatrudnienie, potrzeby zespołów i sposób podejmowania decyzji.

To nie jest teoretyczny framework do schowania w prezentacji. Ma pomagać zespołom działać w spójnym rytmie.

Patrycja zwraca uwagę, że stworzenie takiego modelu nie jest łatwe, nawet jeśli wiele rzeczy wcześniej robiło się intuicyjnie. Trzeba spisać flow pracy, sprawdzić, czy model jest użyteczny, czy odzwierciedla realny sposób działania organizacji i czy będzie faktycznie wykorzystywany.

Dobry model nie jest po to, żeby ładnie wyglądać. Jest po to, żeby przyspieszać decyzje i ułatwiać pracę.

Zespół też musi przejść swoją ścieżkę

Bardzo ważny wątek dotyczy zespołu, który prowadzi działania workplace’owe.

Zanim wyjdzie się do pracowników z badaniem, procesem czy zmianą, zespół odpowiedzialny za projekt sam musi przejść własną ścieżkę. Musi rozumieć, po co zbierane są dane, jak działa NPS, czym różni się ankieta satysfakcji, jak będzie wyglądać komunikacja, co stanie się po zebraniu wyników, jakie są możliwe scenariusze i jak odpowiadać na pytania.

To przeciwwaga dla podejścia: „mamy pomysł, to róbcie”.

Jeśli mówimy o doświadczeniu pracownika, nie można zapominać o doświadczeniu zespołu, który tę zmianę prowadzi. On też potrzebuje narzędzi, jasności, przygotowania i poczucia sensu.

Elastyczność zamiast jednego rozwiązania dla wszystkich

W rozmowie mocno wybrzmiewa też globalny kontekst Docplannera. Różne lokalizacje, kraje, kultury i zespoły mogą mieć różne potrzeby. Jedno rozwiązanie nie będzie działać wszędzie.

Dlatego ważne jest testowanie, pretesty, eksperymenty i adaptowanie pomysłów do lokalnego kontekstu.

To podejście bliższe agile’owi niż klasycznemu wdrażaniu globalnego standardu. Można mieć jedną ideę, ale wdrażać ją różnie. Można sprawdzić rozwiązanie w jednym zespole, wyciągnąć elementy, które działają, i dopiero potem przenosić je dalej.

Workplace nie jest statyczny. To ciągły proces obserwowania, testowania, ewaluacji i dostosowywania.

Efekt: ludzie chcą przychodzić do biura

Jednym z najważniejszych efektów jest to, że pracownicy chętniej korzystają z biura, szczególnie przy spotkaniach zespołów rotacyjnych. Pojawia się pozytywny feedback: że przestrzeń dobrze wygląda, jest dobrze zarządzana, są potrzebne rzeczy, są przekąski, artykuły higieniczne, dobre sale, panele akustyczne, sprzęt, na którym można pracować warsztatowo.

Najpierw ludzie zauważają podstawy. Potem dopiero odkrywają warstwę bardziej zaawansowaną: technologię, ergonomię, przestrzenie warsztatowe, wsparcie organizacyjne, pomoc przy budżetach i formalnościach.

To pokazuje, że dobry workplace experience składa się z dwóch poziomów. Pierwszy to higiena: wszystko, co musi działać, żeby biuro nie przeszkadzało. Drugi to wartość dodana: wszystko, co sprawia, że biuro naprawdę pomaga pracować lepiej.

Najważniejsze lekcje z rozmowy

Ta rozmowa pokazuje, że workplace experience nie jest tematem o meblach, kawie i ładnym wystroju. To obszar, który łączy doświadczenie pracownika, strategię organizacji, koszty, technologię, komunikację i decyzje biznesowe.

Po pierwsze, każda organizacja musi sama odpowiedzieć sobie, jaką rolę ma pełnić biuro. Nie warto kopiować trendów tylko dlatego, że są aktualnie popularne.

Po drugie, elastyczność jest fundamentem. Jeśli organizacja działa remote first albo hybrydowo, biuro musi wspierać ten model, a nie udawać, że nic się nie zmieniło.

Po trzecie, dane są konieczne, ale nie wystarczą. Trzeba mieć plan działania zanim zacznie się je zbierać.

Po czwarte, najwięcej insightów często przychodzi z rozmów z pracownikami i obserwacji detali.

Po piąte, komunikacja musi zamykać pętlę feedbacku. Organizacja powinna mówić nie tylko, co zrobiła, ale też czego nie zrobi i dlaczego.

Po szóste, biuro może być narzędziem biznesowym wtedy, gdy wiemy, co działa, umiemy to zmierzyć, wdrożyć, powtórzyć i skalować.

Podsumowanie

Historia Patrycji Pachowskiej i Docplannera pokazuje, że po pandemii pytanie o biuro nie brzmi już: „jak zachęcić ludzi do powrotu?”.

Lepsze pytanie brzmi: „jaką wartość ma dawać przestrzeń fizyczna w organizacji, która nauczyła się pracować inaczej?”.

Biuro nie obroni się samo metrażem, lokalizacją ani ładnym designem. Obroni się wtedy, kiedy stanie się świadomie zaprojektowanym narzędziem: wspierającym współpracę, budującym doświadczenie pracownika i dającym biznesowi konkretne powody, żeby w nie inwestować.

A droga od insightu do zmiany zaczyna się tutaj bardzo prosto: od rozmowy z pracownikiem, uważnego słuchania i odwagi, żeby z pozornie małych detali zrobić realną strategię workplace’u.